Natural born blogger.
 
< maja 2012 >
Pn Wt Ś Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      

Who's Online

Naszą witrynę przegląda teraz 12 gości 

Mój szpieg Cię widzi :-)

nieznany

Unknown Bot
Your IP: 38.107.179.221

O tym jak urzędnik robi z Kielczan idiotów.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński środa, 08 lutego 2012 16:04

Od dwóch lat toczy się debata na temat: Czy szyby parkingu wielopoziomowego pękają od uderzeń wandali czy na skutek wad konstrukcyjnych budynku. W lipcu 2010 roku opublikowałem artykuł, w którym udowadniam, że głównym powodem pęknięć są mocowania, które skręcono na sztywno, uniemożliwiając prace materiału. Niestety, przez następne miesiące, pracownicy PUK usilnie zamawiali kolejne ekspertyzy próbując udowodnić, że "trawa jest czerwona a kury mają trąby", świetnie im się to udawało. Wszyscy wynajmowani specjaliści zgodnie twierdzili to co mieli twierdzić. Szyby jednak dalej pękały jak bańki mydlane. W lipcu 2011 sprawa zrobiła się na tyle głośna, że zainteresowało się nią branżowe czasopismo "Świat Szkła". Redakcja zamówiła u niezależnych ekspertów analizę, która potwierdza moje spostrzeżenia i jednoznacznie stwierdza, że szyby są wadliwie zamontowane. Nie rozumiem dlaczego osoby odpowiedzialne za porządek i bezpieczeństwo parkingu dalej brną w tą całą bzdurną farsę. Powinni już dawno posłuchać co się do nich mówi i raz na zawsze usunąć wady, i sprawa byłaby zamknięta. Tymczasem kilkanaście dni temu objawił się nowy pomysł naszych magików od technologii budowlanych. Oświadczono wszem i wobec, że szyby zostaną zdemontowanie i w ich miejscu zamontuje się nowe. Dlaczego? Otóż w niedawno opublikowanym oświadczeniu dyrektora PUK Krzysztofa Soleckiego czytamy:

"Mamy opinię specjalisty, że te szyby musiałyby być po prostu bardzo grube aby nie pękały od stosunkowo niewielkich uderzeń. Nasz ubezpieczyciel bardzo dokładnie sprawdzał wszystkie dokumenty i opinie aby wykluczyć wady konstrukcyjne. Proszę też zauważyć, że zimą, kiedy także są duże naprężenia, nie było przypadku by pękły."

 

Włos mi się na głowie zjeżył kiedy to przeczytałem. Jak można w tak jawny sposób robić z ludzi idiotów. Skoro, jak twierdzi Pan Solecki szyby są zbyt cienkie aby wytrzymały uderzenie  (co jest oczywiście nieprawdą), to jak można uważać, że nie ma wad konstrukcyjnych! Jeśli zamontowano niewystarczająco gruby materiał to zrobiono błąd w konstrukcji! Gdyby zawalił się most bo ktoś zaprojektowałby zbyt cienką wylewkę to byłaby wada konstrukcyjna czy wina za ciężkich samochodów?!

Trzecie zdanie jakie cytuję z wypowiedzi Pana fachowca od szyb z PUK-u kompletnie już dowodzi, albo całkowitej ignorancji osób do których mówi, albo o kompletnej nieznajomości podstawowych zasad fizyki, które na pewno poznawał w szkole podstawowej. Pan prezes sam sobie zaprzecza, może wtedy patrzył się w okno. Próbuje udowodnić, że mimo zimy naprężenia również występują a szyby nie pękają. Więc dlaczego według niego nie pękają? Bo kamyczki poprzymarzały do ziemi? A może snajperowi przemarzły rączki i postanowił poczekać ze strzelaniem do wiosny? Otóż Panie prezesie. Szyba w wyższych temperaturach zwiększa swoją powierzchnię, a w niskich zmniejsza. W efekcie latem tafle są bardzo rozprężone, mocno skręcone śruby ściskają je i wybrzuszają. Wyglądają jak naciągnięty łuk. Dlatego pękają. W okresie zimowym materiał się zmniejsza, szyba nie jest naprężona i dużo bardziej wytrzymała. Jako dowód załączam zdjęcia tych samych tafli, wykonane latem przy 30 stopniowym upale i kilka dni temu w temperaturze -10 stopni Celsiusza. Dla każdego logicznie myślącego człowieka wnioski są oczywiste.

 

Lipiec 2010r., 30 stopni:

DSC04294

 

Luty 2012r., -10 stopni:

DSC06564

 

Ciekawi mnie jeszcze jedna sprawa. Która firma ubezpieczeniowa tak radośnie wypłaca odszkodowania Przedsiębiorstwu Usług Komunalnych i dlaczego to robi? Wystawia ekspertyzy, które pogrążają ją finansowo? Kto wyznacza rzeczoznawców do oceniania szkód? Pytania pozostawię bez odpowiedzi, choć prosto rozumując można by wyciągnąć ciekawe wnioski. Nie posiadam jednak dowodów.... taki kraj, takie miasto...


 

Pióra So GOOD w KFC :-)

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński wtorek, 17 stycznia 2012 16:19

Pióra w KFC

Naprawdę nie jadam w KFC prawie nigdy, tak sobie bez powodu. No może był kiedyś jeden mały. Kupiłem dawno temu frytki i było ich bardzo mało. Tak czy inaczej usiadłem sobie w kieleckim KFC w Galerii Echo. Usiadłem gdyż miałem godzinkę wolnego czasu a wi-fi tutaj dobre. Co by gębę zapełnić zakupiłem zestaw Classic BOX. Powoli wciągnąłem frytki, których było dużo i dobre. Następnie zabrałem się za skrzydełko z mega wystającym kawałkiem panierki, pomyślałem: może tak ma być. Niestety nie miało. Pod grubą warstwą wysmażonego ciasta zamiast mięsa odkryłem pokaźny pukiel najprawdziwszych piór koloru białego. Na dowód znalezisko sfotografowałem za co wszystkich przepraszam. Udałem się do obsługi w celu poinformowania ich o składzie mojego posiłku. Pan manager bardzo serdecznie mnie przeprosił i powiedział, że może mi zaproponować zwrot pieniędzy lub dowolny zestaw jaki zechcę. Trochę straciłem ochotę na kurczaki więc poprosiłem o zwrot pieniędzy. Pan chyba jednak nie usłyszał i zapakował mi od nowa Box dodając jakieś tam bonusy. Wziąłem więc swoją rekompensatę i udałem się do stołu, bo w końcu nie przyszedłem tu na jedzenie tylko na net. Powoli, pisząc ten artykuł, wciągnąłem swój stuningowany zestaw, dokładnie sprawdzając czy nie wystaje jakiś niekontrolowany kawałek panierki. Tym razem wszystko było w porządku. Mimo wszystkich niemiłych doświadczeń z opierzonym skrzydełkiem w KFC wypływa jednak z całego zdarzenia bardzo pozytywna konkluzja: Kurczaki z których robią w tej firmie posiłki są prawdziwe, a przynajmniej swoim upierzeniem dowodzą że do kury są podobne. Smacznego...

 

Nagranie w Białogonie.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński niedziela, 06 listopada 2011 20:08

Kilka dni temu opublikowałem w internecie krótki film, który nagrałem pierwszego listopada na cmentarzu w Białogonie. Przedwczoraj dostałem wiadomość prywatną od użytkownika serwisu Youtube. Po jej otrzymaniu zablokowałem dostęp do nagrania. Zamieszczam poniżej treść wiadomości ponieważ wnioskuję z niej, iż jest to stanowisko grupy osób i chcę jasno oraz uczciwie odpowiedzieć na postawione mi zarzuty .

 


"naruszenie praw

Witam! 

Piszę w imieniu rodziców dzieci, które zostały w sposób perfidny, bowiem z ukrycia, nagrane na filmie przedstawiającym treść mszy na cmentarzu i wstawione do serwisu youtube. Link do filmu: Żądamy natychmiastowego usunięcia filmu z serwisu youtube. W przeciwnym razie składamy zbiorowy pozew do prokuratury przeciwko Panu w celu otrzymania rekompensaty finansowej za popełnione przestępstwo i narusznie dobrego imienia i naszych dzieci. Zaznaczam, że na filmie są też osoby dorosłe, których prawa zostały naruszone. Liczę na szybkie uporządkowanie sprawy. Mam Pan czas do poniedziałku. W poniedziałek - z tej racji, iż jestem pracownikiem prokuratury w Kielcach - składam na Pana skargę. {podpis}


świadkowie

Jeszcze jedno. Są świadkowie, którzy wiedzieli jak Pan nagrywał film na cmentarzu. Nawet któryś dzieciak zrobił Panu zdjęcie telefonem. Więc nie będzie problemu z udowodnieniem winy i orzeczeniem kary w sądzie."

 

 


 

 

W pierwszej kolejności chciałbym przeprosić rodziców, którzy poczuli się urażeni, iż wizerunek ich dzieci znalazł się na nagraniu. Nie miałem zamiaru naruszania ich dobrego imienia. Osobiście jednak nie wydaje mi się żebym w filmie naruszał dobre imię kogokolwiek. Szanuję jednak Waszą prywatność i usunąłem film w dotychczasowej postaci. Bynajmniej nie z obawy przed pozwem ale ze zwykłego poszanowania drugiego człowieka. Chciałbym jeszcze ustosunkować się do pierwszego zdania powyższej korespondencji ,w której nadawca twierdzi, że nagrania dokonałem w sposób perfidny i z ukrycia. Film został zarejestrowany dość dużym aparatem fotograficznym, uniesionym ponad głowami innych osób. Następnie opublikowałem go w sieci pod swoim imieniem i nazwiskiem i opatrzyłem komentarzem na swoim blogu, w którym też nie ukrywam swojej tożsamości. Nie rozumiem gdzie tu były "ukrycie" i perfidia. Od kilku lat piszę na swoim blogu o sprawach, które mnie interesują i są w jakiś sposób dla mnie ważne. Naturalnym było nagranie tak rażących wypowiedzi duchownego. Ubieranie zaistniałej sytuacji w  moją  rzekomą agresję skierowaną w wizerunek ministrantów, którzy przypadkiem weszli w kadr,i straszeniem mnie sądem jeśli nie usunę filmu jest moim zdaniem albo przejawem niezrozumienia moich intencji albo próbą zastraszenie mnie w celu usunięcia niewygodnego materiału z sieci. Głęboko wierzę, że w tym przypadku mam do czynienia z tym pierwszym powodem. Poniżej zamieszczam link do poprawionego materiału jaki przygotowałem tak, aby niczyj wizerunek nie został nadszarpnięty. Na pewno teraz będzie wszystkim łatwiej wsłuchać się w sens słów duchownego, które uznałem za niegodne miejsca i sytuacji w której zostały wypowiedziane.

 

Polityczne kazanie na cmentarzu w Białogonie.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński wtorek, 01 listopada 2011 20:57

Pierwszy listopada to dzień który uczy nas pokory. Odwiedzamy na cmentarzach bliskich, którzy odeszli. Wspominamy ich, modlimy się za nich. Na każdym cmentarzu odbywają się również nabożeństwa w intencji pochowanych tam osób. W tym dniu szczególnie należy im się pamięć i modlitwa. Niestety, nie wszyscy potrafią to uszanować. Tak stało się na cmentarzu w podkieleckim Białogonie. Odprawiający nabożeństwo proboszcz miejscowej parafii przekroczył wszelkie granice dobrego smaku i szacunku wobec zebranych na cmentarzu osób. W jego kazaniu Święto Zmarłych stało się jedynie pretekstem do zajadłego, politycznego ataku na rząd, media i polityków. Całe kazanie przesiąknięte było nienawiścią i antysemicką pogardą. Jestem osobą wierzącą i było mi bardzo niemiło słuchać tak nieprzyjemnego kazania. Na cmentarzu byłem z całą rodziną. Między innymi z dziesięcioletnią córką która usłyszała z ust księdza, że zwolennicy Palikota to zboczeńcy i patologia. Słyszałem wiele razy o kontrowersyjnych poglądach tego księdza, nie przypuszczałem jednak, że posunie się do ich głoszenia w taki dzień w takim miejscu.

 

 

 

Bałtów, miejscowość w okolicy Radomia.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński piątek, 28 października 2011 10:26

DSC04047

Bałtów bardzo konsekwentnie realizuje swoją kampanię promocyjną. Jej kolejnym elementem jest pokazywanie w prognozie pogody Dzień dobry TVN, gry terenowej na terenie gminy. W kilku wejściach antenowych, pogodynek ( :-) ) opowiadał o urokach okolic Bałtowa. Serdecznie zapraszał na wycieczkę do Parku Jurajskiego, który znajduje się w okolicach Radomia, niedaleko od Warszawy. Cel marketingowy tej promocji jest jasny: przyciągnąć turystów z Polski centralnej. Pokazuje jednak jaki jest związek pomiędzy promocją regionu świętokrzyskiego i jego stolicy.Niestety bardzo często jest po prostu żaden. Myślę, że Bałtów w żaden sposób nie jest zainteresowany współpracą z regionem świętokrzyskim a tym bardziej z Kielcami. Wydaje mi się, że zdecydowanie bardziej wolałby przynależeć do województwa mazowieckiego, z jednej prostej przyczyny, łatwiej byłoby mu przyciągnąć turystów z Warszawy i okolic. A Kielce, co tam Kielce, niecałe 200 tyś mieszkańców, z których każdy co najmniej dwa razy już zostawił kasę w Jura Parku. Nieraz spotkałem się z opiniami jakoby Bałtów był największą atrakcją turystyczną regionu świętokrzyskiego. Owszem atrakcją niewątpliwie jest, ale czy “turystyczną regionu”? Nie wydaje mi się uczciwe stawianie bałtowskiego “jarmarku” obok Jaskini Raj, Sandomierza czy wielu innych. We wszystkich działaniach marketingowych realizowanych w naszym regionie bardzo brakuje Kielc, które są stolicą nie tylko województwa Świętokrzyskiego, ale przede wszystkim Gór Świętokrzyskich, tak jak stolicą Tatr jest Zakopane. Jakby nie spojrzeć na historię świata, tam gdzie nie było silnej stolicy, w regionie “hulały wiatry” i panował bałagan. Niestety, promujący świętokrzyskie nie widzą takiej potrzeby. Kielce w takiej sytuacji muszą w końcu same się odnaleźć w tym całym galimatiasie bo za parę lat będzie się o naszym mieście mówić (jeśli w ogóle będzie się mówić) tylko w przypadku afer gospodarczych lub politycznych, na brak których nie narzekamy.

 

Debata w sprawie reklam.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński sobota, 22 października 2011 17:20

DSC05068

W Centrum Targowym Kielce odbyła się debata "PIĘKNE SZYLDY = PIĘKNE MIASTO". Organizatorem było Stowarzyszenie Kieleckie Inwestycje oraz Gazeta Wyborcza. Temat jest dla mnie ważny, więc postanowiłem wziąć w debacie udział. Podczas spotkania uczestnicy zastanawiali się jak sprawić aby z naszej przestrzeni miejskiej zniknęły szpecące szyldy i reklamy. Padło wiele oczywistych opinii: że jest źle, brzydko, kamienice są oblepione tabliczkami, plakatami etc. Żaden z właścicieli nie patrzy na estetykę miasta lecz tylko i wyłącznie na swój interes. Przez dwie godziny wysuwano wiele cudownych pomysłów na to jak sprawić aby Kielce były miastem estetycznym. Kilka koncepcji  nawet było całkiem sensownych, np. nagradzanie agencji reklamowych, które wykonują ładne szyldy. Najwięcej czasu przy mikrofonie spędził  pan Artur Hajdarowicz-Pełnomocnik Prezydenta ds. Rewitalizacji Miasta, który cały czas zapewniał jak ciężko dojść do ładu z kamiennicznikami i handlowcami. Niejednokrotnie interweniował w konkretnych przypadkach, niestety bezskutecznie. Głos też zabrał Prezes Targów Kielce pan Andrzej Mochoń, który kilkoma mądrymi zdaniami zamknął dyskusję. Powiedział, że rozwiązanie przecież jest bardzo proste. Wystarczy skorzystać z doświadczeń państw, które dawno sobie z tym problemem poradziły. Mają od dawna wypracowany pakiet uregulowań prawnych określających co, jak i gdzie można wieszać. Wojewódzki Konserwator Ochrony Zabytków stawiał w dyskusji za wzór szyld Seminarium Duchownego. 

W całej dyskusji jedna rzecz bardzo mi się nie podobała. Zebrała się grupa osób, która debatowała nad wizerunkiem miasta. Dobrze, należy o tym rozmawiać ale niestety nikt nie zbliżył się nawet na moment do sedna sprawy. Nie zbliżył się ponieważ zna problem tylko z jednej strony: widzi i mu się nie podoba. Nie zastanawiano się nad powodem dla którego sklepikarze tak uparcie oklejają kamienice, tak krzyczą reklamami. Robią to, głównie dlatego, że można. Ale nie tylko. Osoby prowadzące działalność w centrum są, najzwyczajniej w świecie pozostawieni przez miasto samym sobie. Kompletnie nikogo z naszych władz nie interesuje odpływ klientów ze śródmieścia. Nie ma żadnych ruchów, które pomogłyby kupcom ściągnąć ich do siebie. Ludzie biorąc sprawy w swoje ręce robią to tak jak potrafią, najłatwiej jest im przywalić wielką tablicę na ścianę, przynajmniej będzie ich widać. Pan Konserwator wysunął jeszcze jedną złotą myśl. Powiedział, że najlepiej byłoby wynająć ciężarówkę i pozrywać te szyldy i wywalić na śmietnik. Widocznie zapomniał już jak kilka lat temu sam pozwolił urzędnikom z magistratu powiesić prawie trzystu metrową pseudo-reklamę z której śmiała się cała Polska.  
Mnie też bardzo razi estetyka wielu reklam w Kielcach. Wielokrotnie krytykowałem je na tym blogu. Uważam jednak, że nie tędy droga, drodzy Państwo. Pracę należy zacząć od podstaw. Na początku przykład musi dać miasto. Dopóki samo będzie wieszać “ochydki” na swoich budowlach i budynkach inni będą brać z miasta przykład. Dopóki wynajmując lokale nie będzie ustalać z najemcami jasnych zasad umieszczania szyldów i reklam, prywatni najemcy też tego nie zrobią. Władze Kielc powinny w końcu potraktować Centrum poważnie. Moim zdaniem muszą spojrzeć na nie tak jakby byli właścicielami centrum handlowego. Bo w gruncie rzeczy trochę tak jest. W galeriach jest sprawa jasno ustalona. Sklepikarze mają klarowne zasady funkcjonowania i bardzo ściśle określone ramy. Muszą się dostosować nie tylko do narzuconych zasad identyfikacji wizualnej ale również wielu innych przepisów. Wiec dlaczego to robią, dlaczego poddają się takim restrykcjom, dlaczego płacą horrendalne czynsze? Na Sienkiewce, przecież panuje wolność. Robią to dlatego bo w zamian mają to czego miasto im nigdy nie dało. Mają parking dla klienta, ochronę, czystość wokół oraz całe zaplecze logistyczne. Jednak przede wszystkim właściciel galerii rozumie, że w jego interesie jest przyciągnięcie do siebie jak największej liczby kupujących, bo jak przyjdą ludzie i zostawią pieniądze w sklepach to handlowcy będą mieli z czego zapłacić czynsz.
Jeśli w końcu w głowach naszych urzędników nastąpi przełom i realnie postarają się zatrzymać mieszkańców w śródmieściu to jestem pewien, że wygląd Kielc ulegnie znacznej poprawie. Zaś Panu Konserwatorowi radzę zająć się konserwowaniem zabytków bo chyba tylko w tym jest dobry.

 

 

Blog Forum Gdańsk.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński sobota, 22 października 2011 09:05

DSC05016Już drugi raz miałem przyjemność być gościem Blog Forum Gdańsk. Jedynej ogólnopolskiej konferencji, na którą są zapraszani najbardziej opinio twórczy przedstawiciele blogosfery. W tym roku potraktowałem wyjazd jako element kampanii reklamowej Kielc, którą jakiś czas temu wymyśliłem. Ozdobiłem herbem miasta  Hepcia, pojazd który do tego wykorzystuję. Tak oznakowanym samochodem wyruszyłem w podróż do Trójmiasta. Pomysł okazał się bardzo trafiony. Nasza akcja wzbudziła duże zainteresowanie wśród blogerów. Świadczyło o tym duże zaangażowanie w  naszą prezentacją poprzez ilość pytań jakie nam zadano. Na wszystkie chętnie odpowiadaliśmy, jeśli tylko znaliśmy odpowiedź:-). Nawiązaliśmy wiele ciekawych kontaktów, które mam nadzieję zaowocują kolejnymi ciekawymi działaniami. Muszę przyznać, że takie promowanie Kielc to duża przyjemność. Wydaje mi się również, że skuteczna bo ludzie widzą autentycznego mieszkańca miasta który mówi, że żyje w super miejscu. Bo to przecież prawda. Muszę przyznać, że w kwestii promocji jest jeszcze dużo do zrobienia. Jeden kierowca przez CB radio zadał mi pytanie: Nie boisz się, że spalą ci tego futrzaka?
-Nie boję się. Czemu mam się bać?
-Wiesz, scyzoryków nie lubią....

DSC05030


 

 

Słów kilka eksperta świrka.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński wtorek, 11 października 2011 22:20

Podobno noc jest do spania. Ale twierdzą tak ci co w nocy śpią. Niestety często tak jest na świecie, że ci co coś oceniają, nie uczestniczą w tym co jest przedmiotem ich oceny. Tacy ludzie nazywani są zazwyczaj ekspertami.
 

TV LED 3D

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński poniedziałek, 19 września 2011 21:04


Nikt się nawet nie zorientował. Żadna gazeta nie napisała, żadne radio nie powiedziało, telewizja nie pokazała. Po cichutku, bez fanfar, zamontowano pierwszy na świecie ekran LED 3D. Na naszym osławionym parkingu, obok pierwszych na świecie samo eksplodujących szyb mamy kolejną rewolucyjną atrakcję.

View the embedded image gallery online at:
http://moszczynski.pl/#sigProGalleria25f81e0b48

 

 

 

 

 

 


Początkowo nie wiedziałem o co chodzi. Dwa ekrany LED obok siebie, a na nich ten sam program. Pomyślałem: coś nie tak, komuś coś się pomyliło. Po co komu dwa takie same telewizory obok siebie?... Stanąłem naprzeciw nich i oglądając emitowane wiadomości lokalne, knułem o co chodzi. Program był mocno nudny więc dla ożywienia atmosfery, przeciągnąłem się. Kiedy rozłożyłem szeroko ręce i przymrużyłem lekko oczy, stała się rzecz ,która wprowadziła mnie w kompletne osłupienie. Nagle obraz z obu ekranów zaczął nachodzić na siebie i z twarzy osoby, z którą była przeprowadzana właśnie rozmowa ,zaczęły wysuwać się ku mnie krzaczaste wąsiska, po czym cały obraz zobaczyłem w 3D. Bardzo szybko zorientowałem się co jest przyczyną mojego odkrycia. Podczas przeciągania, zaczepiłem łokciami okulary słoneczne które miałem na głowie, co naciągnęło powieki dzięki czemu stałem się na chwilę skośnooki. Przez kolejną godzinę stałem przed naszą TV 3D i palcami wskazującymi korygując ostrość oczodołów ,oglądałem piękno naszego regionu i sukcesy samorządowców. A wszystko to w relacjach lokalnej przestrzennej telewizji ITV. Co ciekawe kiedy próbowałem chować głowę głęboko w ramionach tak, że dociskałem małżowiny uszne ,dźwięk również stawał się przestrzenny, tak więc otrzymywałem efekt 4D. Raz nawet, kiedy relacjonowano spływ kajakowy Nidą, przeleciałem się wzdłuż umieszczonych obok kurtyn wodnych i poczułem porywający efekt 6D.

 

 

Jednak nie dotrzymam słowa.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński środa, 07 września 2011 19:07

W październiku zeszłego roku zobowiązałem się do milczenia na temat parkingu i jego nieszczęsnych szyb. Miałem wtedy niepoprawną nadzieję, że osoby odpowiedzialne za ten problem pójdą po rozum do głowy i po prostu przyznają się do błędu. Przecież przy dużych inwestycjach takie rzeczy się zdarzają. Ktoś zostałby ukarany, pewnie niezbyt dotkliwie, wszak urzędnik zazwyczaj "spada na cztery łapy". Sprawa byłaby załatwiona, przyczyna pękania usunięta, wszyscy byliby szczęśliwi. Niestety, jest wrzesień 2011 roku i nic się nie zmienia. Dwa lata temu, nawet jeszcze rok temu można było postawę PUK-u nazwać urzędniczą niemocą, lub brakiem kompetencji czy profesjonalizmu. Dzisiaj jest to już zwykła arogancja i robienie z Kielczan idiotów. Tak więc po dziesięciu miesiącach od mojego ostatniego artykułu na ten temat, postanowiłem znowu zabrać głos. Nie będę rozpatrywał dlaczego pękają szyby, bo dawno temu już to opisałem. Potem moją opinię potwierdzili i rozwinęli na łamach czasopisma “Świat Szkła” dr inż. Jerzy Sendkowski, mgr inż. Łukasz Tkaczyk oraz mgr inż. Anna Tkaczyk. Dla wszystkich rozsądnych ludzi temat jest oczywisty i zamknięty. Tymczasem wczoraj poleciała kolejna szyba. Teraz prawdopodobnie urzędnicy siedzą i gryząc paznokcie knują jaki kolejny kit wcisnąć Kielczanom. Moim zdaniem, jeśli kolejny raz nic konkretnego nie przedstawią, jest tylko jedno wyjście z sytuacji. Polecić sprawę do rozpatrzenia prokuraturze, wszak to już dziewiąta tafla, a wszystko wskazuje na to, że w przeciwnym razie problem będzie trwał do końca świata i o jeden dzień dłużej.
Tak się składa, że kilka dni temu, z blogerskiej ciekawość obcykałem wszystkie szybki, aby pokazać w jakim są obecnie stanie i “pobawić się”, (bo co więcej w chwili obecnej można zrobić), w typowanie która następna. Zapraszam do oglądania.


Poniżej widać jak skomplikowany kształt mają tafle, nie to nie świat wokół jest powykrzywiany... choć może...

View the embedded image gallery online at:
http://moszczynski.pl/#sigProGalleriaa25f81bec9



Tu widzimy, że to jednak szyby są krzywe. Co ciekawe, wcale nie ta, która wczoraj pękła jest najbardziej wykrzywiona.

View the embedded image gallery online at:
http://moszczynski.pl/#sigProGalleriaae20d7e657



Na mocowaniach widać jakim ogromnym przeciążeniom jest poddawana konstrukcja: uszczelki zdeformowane, elementy ruchome naprężone. Śruby skręcone na siłę.

View the embedded image gallery online at:
http://moszczynski.pl/#sigProGalleria89ebafdee1



Właściwie, w tej sytuacji nic w tym dziwnego, że każdy narożnik odchyla się w jedynie sobie znanym kierunku. Jednak sposób w jaki został położony silikon, to już dzieło sztuki. Symbolizuje strumienie wody płynące po taflach.

View the embedded image gallery online at:
http://moszczynski.pl/#sigProGalleria0501cdf31c



Z której strony by nie spojrzeć, nijak nie da się dopatrzyć prostej linii...

View the embedded image gallery online at:
http://moszczynski.pl/#sigProGalleriaf628ea48a3

 

Ps.
 

Reklam w sercu miasta.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński środa, 17 sierpnia 2011 00:00

Taka reklama jest w sercu miasta.

Takie reklamy nie przyciągają klientów z workami pełnymi pieniędzy. Dlaczego są jednak wieszane? Czy nie widać jak szpecą, jakie są niechlujne? Kurcze nie wiem. Przecie to są firmy które mają na celu zarabianie. Jak ten mechanizm funkcjonuje. Może ktoś mi wytłumaczy...



View the embedded image gallery online at:
http://moszczynski.pl/#sigProGalleria757a95cb22

 

Czy Kielce są obciachowe?

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński wtorek, 12 lipca 2011 00:00

W Kielcach jest kupa obciachu, to prawda. Przede wszystkim widać to w klubach. Antrakty, Cynamony, Czekolady, Siódme wody po kisielu. Proszę, ratunku! Lans i lakiernia. To jest prawdziwy obciach, jedwabisty. Podobnie na forach, sfora zaślinionych wykolejeńców, opluwających każdego kto jest w zasięgu ich śliny. No tak, ale przecież knajpy i fora to nie wszystko. Spójrzmy jednak na Kielce całościowo, okiem kosmity z satelity.

 

Toaleta na wysokim poziomie.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński czwartek, 30 czerwca 2011 00:00


Posted from my iPhone using J Admin Mobile!
 

Lokal przy rynku ma nowego najemcę..

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński sobota, 28 maja 2011 12:10

Świetny wybór, napewno przyciągnie turystów na Kielecki Rynek. Proponuję dodatkowo wystawić stoliczki.

 

Mentolnięci

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński poniedziałek, 28 marca 2011 00:30

Wiosna już właściwie jest, można powiedzieć. Człowiek wychodzi na pole lub na dwór (w końcu nie wiadomo gdzie to pójdzie) i rozgląda się. Natura czaruje, Świętokrzyskie czaruje. Nagle mentolnięcie! Po chwili powraca świadomość i zarazem przychodzi refleksja. Ale pomętolona reklama! Nieźle mentolnięci muszą być ludzie, którzy to wymyślili. W sumie to nie moja sprawa, mentolić to, teraz czas na podziwianie, jak cudnie jest wkoło. A tamci niech zmentalają na szczaw... ja mentolę, ale mieli film :-)

 

 

 

Kukła z marketu.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński wtorek, 18 stycznia 2011 00:10

Jadąc dzisiaj z mocno smutnego miejsca zaciekawił mnie, i chyba nawet rozweselił, widok jaki zobaczyłem na jednej z kieleckich ścian. Wisi na niej już od dłuższego czasu reklama marketu szumnie nazywanego galerią. Ktoś wykonał kukłę człowieka naturalnej wielkości i, prawdopodobnie pod osłoną nocy, powiesił ją na tle reklamy. Gratuluję pomysłu twórcą. Przekaz w mojej opinii jest czytelny, choć nie dla każdego. Cieszy mnie jednak, że są jeszcze ludzie, którzy widzą jak markety oszukują nas swoimi reklamami i chce im się z tym oszustwem walczyć.
   

McLeśniów

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński środa, 12 stycznia 2011 00:00

Marketing sakralny to w naszym kraju całkiem nowy temat. Bardzo ciekawy zresztą, wszak postawa chrześcijańska jest ze wszechmiar pożądana w naszym społeczeństwie. Tak więc zawsze popieram wszelkie kościelne akcje reklamowe, które obserwowałem. Poniższy bilboard nie wydaje mi się już taki fajny i chrześcijański. Tak się składa, że niedawno całkiem przypadkiem odwiedziłem Leśniów. Piękne miejsce. Okazały klasztor, Kościół, park. Gdy wchodziliśmy do świątyni właśnie kończył się jeden ślub, a następna para narzeczonych już czekała na zaślubiny. Mieliśmy duże szczęście, że jeden z zakonników zgodził się w międzyczasie opowiedzieć nam o tym przemiłym miejscu. Poznaliśmy piękną historię, której nie będę tu przytaczał.Puentą tej opowieści było to, że od tego czasu świątynia jest ukochana przez pary, które zjeżdżają  tu  tłumnie, aby powiedzieć sobie sakramentalne tak. Wierzą, że wtedy ich związek będzie szczęśliwy. Dlaczego w takiej sytuacji na reklamie jest hasło "Leśniów błogosławi."? W połączeniu wizerunku dziecka z rękami kapłana na głowie?! Skoro sanktuarium "żyje" głównie ze ślubów to powinno na reklamie pokazać parę młodą a nie dziecko ...chyba, że Ojcowie chcą zasugerować jakoby śluby przez nich błogosławione miały większą szansę na potomstwo ...Ale nie... to przecież byłby skandal obyczajowy. To niemożliwe. Coś musiało mi się pokićkać. A tak na marginesie to uważam, że to miejsce nie potrzebuje reklamy zewnętrznej, jest takie piękne, a Ojcowie uduchowieni... I podobno bardzo przystojni, ale to już nie moja opinia.

 

Zapraszam do odwiedzenia strony sanktuarium. Oto jeden z cytatów:

"Błogosławieństwo Ojca, spływające na jubilatów z nieba przez posługę kapłana, napełnia męża i żonę mocą i zdolnością do owocnego wypełnienia powołania..."

   

Help ! Help

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński wtorek, 21 grudnia 2010 12:39

Kielce Tesco 2010
   

Felerna kapusta w Makro.

Uwaga, otwiera nowe okno. PDFDrukujEmail

Wpisany przez Rafał Moszczyński niedziela, 19 grudnia 2010 22:41

Z myślą o świątecznym bigosie zakupiłem w Kieleckim Makro pięciokilogramowe wiaderko kapusty kiszonej za całe 9,99 PLN. Producentem kiszonki jest firma Dyspol, posiadająca piętnastoletnie doświadczenie w kiszeniu. Już trzy lata nie robiłem bigosu na święta a muszę przyznać, że zawsze gdy go przyrządzałem rodzina żywo mi kibicowała. Nieskromnie muszę przyznać do bigo-talentu.

   

Strona 1 z 2